środa, 4 marca 2015

Zima zaskakuje drogowców, sesja studentów, a lato...

 No właśnie, a lato zazwyczaj kobiety. Ile to razy przychodził taki moment, gdy myślałam: Kurcze, za 2 dni jadę nad jezioro..ciekawe czy zdążę jeszcze schudnąć? Także dzisiaj zebrałam się, zgrałam na telefon energiczne kawałki i poszłam biegać z moją współlokatorką. Mam nadzieję, że stanie się to moim dobrym uzależnieniem, w końcu w zdrowym ciele-zdrowy duch. Prawda stara jak świat. I jak cudownie, gdy biega się w rytm dobrej muzyki. Musiałam się powstrzymywać, żeby nie zacząć tańczyć na środku ulicy.
 Ogólnie muzyka to coś cudownego. Zjawisko, dające się opisać w sposób fizyczny, graficzny choćby za pomocą nut, ale jednak tak niesamowite, nieuchwytne. Czasem muzyka wypełnia nasz brak słów. Można przez nią wyrazić emocje, opowiedzieć historie nieopowiedziane. Pobudzić do działania, ale także wprowadzić w melancholijny nastrój. O, tak! Muzyka ma niezwykłą moc i towarzyszy rodzajowi ludzkiemu od zarania dziejów. Chyba nie znam człowieka, który nie lubiłby muzyki w ogóle.
Ostatnio zastanawiałam się, jaki rodzaj muzyki jest moim ulubionym. Zaczęłam obserwować, jakich zespołów słucham najczęściej, które dźwięki dotykają mojej duszy i są dla niej niczym plaster miodu. Wnioski? Przeważa muzyka folkowa, opierająca się na instrumentach akustycznych: gitara, skrzypce, wiolonczele. Niektórzy twierdzą, że słucham "zamułów", na co ja się kłócę, że nie. Preferuję po prostu słodkie i spokojne melodie. Co nie znaczy, że tylko tego słucham. Te wybieram najczęściej, ale szukam przeróżnych nowych utworów, zespołów, kocham muzykę filmową. Lubię wyszukiwać perełki.
Jedną z nich, choć myślę, że już dość znaną, są Domowe melodie. Nazwa jest naprawdę trafiona. Zespół ze studiem nagraniowym w mieszkaniu tworzy niesamowite piosenki o niebanalnych tekstach. Od utworów, które wywołają uśmiech na twarzy i będą łaziły za nami niemiłosiernie przez kilka dni od ich odsłuchania, jak np. Brzydala, przez te wyciszające, refleksyjne, a także, no cóż, standardowe o miłości, opowiedziane jednak w nie do końca przewidywalny sposób. Słuchając Domowych melodii naprawdę ma się takie poczucie...przebywania w przytulnym mieszkanku o ciepłym wnętrzu, gdzie możemy przywdziać wygodne kapcie, zrobić herbatę i usiąść w wygodnym fotelu. Ciekawa jestem, jak wyglądają ich koncerty? Może na wiosnę uda mi się na jakiś wybrać (dodam, że właśnie są w trasie!).
W tym miejscu polecam serdecznie Domowe melodie i kończę.
Dobranoc
Wasza Wędrująca Stopa :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz