czwartek, 21 maja 2015

Późno już, ale coś naskrobię!

Dawno mnie tu nie było. Można powiedzieć, że stałam się kobietą pracy! Najpierw byłam zaaferowana jej szukaniem, teraz spędzam w niej większość czasu. Kobieta pracy jak się patrzy (tak się pisze).
Chciałam w tym wpisie podzielić się, czego się nauczyłam pracując. Na pewno rozwijam w sobie pewną kreatywność- przejawia się ona w nadawaniu przydomków stałym klientom. Mamy więc Buraczaną Panią, która przychodzi często/gęsto, prosi o sok burzaczany (choć może sama wziąć go spokojnie z półki -.-'), płaci i bez żadnych emocji opuszcza nasz sklep.
Kolejno mamy starszego pana, ze złotym zębem, który na pytanie: czy coś jeszcze, odpowiada stale "Ładny uśmiech, dobre słowo". Taki jest też jego przydomek.
Jest też Pan Rockman, Mefisto, który ma bardzo miłą żonę i śliczną córeczkę i ogólnie stanowią sympatyczną rodzinkę, choć na początku się go bałam, przez brodę i podkręcony ciemny wąsik.
Poza kreatywnością, poduczyłam się z chemii (konserwanty, przeciwutleniacze i inne śmiacze). Powoli staję się specjalistką od pieczywa. Och, no dobra, koniec tych głupot!
Praca, jak to praca, bywa ciężko, czasem lżej, czasem się wynudzę, ale jedno wiem na pewno:
bardzo cenię sobie kontakt z ludźmi. Czy to z dziewczynami, z którymi pracuje, czy to z klientami. Jakoś tak człowiekowi raźniej jak sobie z innymi pogada. Dowie się, jaka pogoda jest (jak się cały dzień siedzi w sztucznie oświetlonym centrum handlowym, to jakby cały czas słońce, a tu się okazuje, że burza była z ulewą). Jak jeszcze klient wychodzi zadowolony i z uśmiechem się żegna, to od razu czuję się lepiej. Może też trochę, pomału dorastam (wypadałoby, niedługo skończę 21 lat!).
Odkładam kasę...na czarną godzinę....albo na busa. Starego Żuka wyremontować i zwiedzać Świat! Marzenie! Ale może kiedyś się spełni, kto wie!
Oglądam ostatnio sporo filmów i coś spróbuję naskrobać o jakimś, polecić itp.
A teraz żegnam się cieplutko i dobranoc :)